Podsumowanie Licealiady w piłce siatkowej chłopców

Siatkówka jest obecnie tak popularna, że nie ma szkolnych zespołów, z którymi łatwo wygrać 2:0. Choć teoretycznie o sile poszczególnych drużyn decyduje liczba grających u nich zawodników MKS Truso, to wcale nie stanowi to gwarancji zwycięstwa. Przykładem jest IV LO, które z wyjątkiem gracza libero jest drużyną MKS i które od turnieju półfinałowego toczyło cztery mecze trzysetowe.

Ogólnie niespodzianką in minus jest właśnie utrata tytułu mistrza Elbląga przez ten zespół, choć analizując skład osobowy nowego mistrza - Zespołu Szkół Mechanicznych, przyznać należy, że dobrych graczy tam nie brakuje. Natomiast niespodzianką in plus jest wysoka, czwarta pozycja i prezentowany poziom gry przez Zespół Szkół Ekonomicznych. W tej drużynie nie ma zawodników trenujących w MKS Truso.

Piłka siatkowa to gra nieprzewidywalna. Tutaj nikt nie może czuć się pewnie, bo wystarczy złapać wiatr w żagle, podciąć nieco pewność siebie faworytów a już mamy zgotowane wspaniałe widowisko. Takie dwa thrillery stworzyli nasi siatkarze.

W turnieju półfinałowym mocno zachwialiśmy ubiegłorocznymi mistrzami Elbląga – IV LO. Ze zdziwienia otwierali oczy, sztywnieli mając przeciwko sobie świetnie zmotywowaną reprezentację II LO. Emocji było tyle, że można by obdzielić nimi kilka spotkań. Zaskoczone czwarte LO oddało pierwszego seta (25-27), w drugim trwała bardzo wyrównana walka zakończona jednak wyrównaniem stanu meczu (25-17). Tie-break pokazał jak ulotne jest szczęście i pewność siebie młodych graczy. Wszyscy kibice, tak licznie oglądający ten pasjonujący mecz, nie mogli uwierzyć w to, co widzieli podczas tego decydującego o zwycięstwie seta. Zablokowani sportowo faworyci falami tracili punkty po, wydawać by się mogło, łatwym serwisie Bartosza Nowaka. 10-1 a potem 11-2!!! I co? Strach przed zaskakującą wygraną naszych graczy czy obawa przed kompromitacją mistrzów zaważyły, że włączyła się maszyna IV LO. Nie tylko dogonili naszych siatkarzy ale i wygrali tzw. przegany mecz. Nie pomagały brane czasy, rady trenera, dokonywane zmiany. W pełni ugotowani reprezentanci naszego liceum wraz z trenerem przegrali 12-15!!! Marną pociechą jest to, że przed meczem w ciemno wzięlibyśmy porażkę z mistrzami 1-2. TO MOŻNA BYŁO WYGRAĆ!!

 

Wnioski: dwa przeciwne. Nie ma w siatkówce bezpiecznej przewagi ani wyniku z którego nie można wygrać meczu. Dla uzasadnienia dwa przykłady z profesjonalnych startów naszej męskiej reprezentacji:

  1. W roku 2005 Polacy prowadzili 2-0 z Serbią, w trzecim secie 23-17 i przegraliśmy spotkanie 2-3.
  2. Podczas MŚ w Japonii w 2006 roku polscy siatkarze przegrywali zdecydowanie z Rosją 0-2 i w trzecim secie podnieśli się i zwyciężyli 3-2!

Ale wracamy do naszej Licealiady. Drugą niezwykle dramatyczną grą był mecz półfinałowy turnieju finałowego z siatkarzami Zespołu Szkół Mechanicznych. Od lat mamy „na pieńku” z Mechanikiem i na palcach jednej ręki można policzyć nasze tryumfy. Nasi reprezentanci wystąpili w tym meczu w optymalnym, wypracowanym składzie obarczonym jedynie koniecznością zejścia z boiska Adama Hryniewicza z powodu próby w Teatrze Dramatycznym.

Po niemrawym początku ZSM i świetnej passie serwisowej Macieja Miścickiego prowadziliśmy wyraźnie. W środkowej fazie pojedynku oba zespoły grały falami, uciekały i doganiały się punktowo. W końcówce o kilka piłek lepszym okazał się Mechanik (19-25). Seta drugiego zagraliśmy lepiej, bardziej skoncentrowani a ZSM jakby nadmiernie rozluźniony. Nawet zejście z boiska Adam Hryniewicza nie przeszkodziło nam w zwycięstwie (25-23). Po wyrównaniu na 1-1 przyszła pora na decydującego seta. Całą partię goniliśmy rywali aby w samej końcówce ich dopaść. Nerwowe akcje z oby stron, drżące ręce, rozpalone głowy. Doprowadziliśmy do dwóch piłek meczowych na naszą korzyść jednak ich nie wykorzystaliśmy. Zagrywka w aut, atak w trybuny i meczbol trafił w ręce ZSM. Atakujący drużyny rywali wykorzystał blok naszych siatkarzy i wybił piłkę po rękach w aut dając wygraną Mechanikom. Znowu tak blisko a jednak tak daleko (16-18 i 1-2 w setach dla późniejszych mistrzów Licealiady) A mogliśmy grać o złoto…

Pozostał nam mecz o brązowy medal ze wspominaną na początku artykułu niespodzianką – drużyną Zespołu Szkół Ekonomicznych. Zmęczeni a może rozgoryczeni porażką w półfinale nasi reprezentanci oddali pierwszego seta 20-25. W drugiej odsłonie zwarli jednak szeregi (25-21) doprowadzając do remisu w setach. Tie-break to już popis naszej gry i zdecydowane zwycięstwo 15-8. Zostaliśmy brązowymi medalistami tegorocznej Licealiady.

Analizując grę i brąz naszego II LO należy zauważyć utrzymanie trzeciej pozycji mimo sporej zmiany kadrowej. Drużyna opiera się na trzech tuzach MKS (Maciej Miścicki, Grzegorz Borecki i Radosław Falkowski – wszyscy II klasa) i maturzyście Adamie Hryniewiczu. Dobre przetarcie sygnalizują uczniowie klas pierwszych (Bartosz Siedlaczek, Bartosz Nowak, Michał Gnyp), choć pozycje Grzegorza i Radka wydają się niezagrożone. Wielkim plusem okazała się gra Adama Hryniewicza, który prezentował niezwykle równy, wysoki poziom. Mimo, że jego mankamentem jest gra w obronie, to zyski jakie przynosi na siatce są dużo większe.

W czasie Licealiady udało się wypracować optymalny skład i wariant gry reprezentacji II Liceum Ogólnokształcącego. Siła ataku Radosława Falkowskiego oraz niemożność wykorzystania jego umiejętności na środku siatki spowodowały ustawienie tego zawodnika na przyjęciu. Przysłowiowy kij ma jednak dwa końce i wraz z mocą jego ataków pojawił się kłopot z odbiorem zagrywek. Ogólnie i tak wychodzimy na plus.

Stabilny, niezwykle regularnie niebezpieczny w grze na siatce jest Grzegorz Borecki, który od tego roku pełni rolę kapitana drużyny. Ten z wierzchu chłodny zawodnik to prawdziwy MVP zespołu. Popularny „Beatles” poważnie zachwiał pewnością siebie niejednej drużyny. Do precyzyjnego odbioru, ciętej ręki na siatce dokłada świetne regulowanie bloku i intuicyjną poprawność ustawienia w grze obronnej. W każdym spotkaniu to on zdobywa najwięcej punktów.

Najbardziej zapracowanym siatkarzem naszej szkolnej reprezentacji jest Maciej Miścicki. Tylko osoby rozumiejące grę wiedzą jakim skarbem jest dobry rozgrywający. A Maciej jest bardzo dobry. Stale pełen zaangażowania, walki nie tylko precyzyjnie rozgrywa piłki ale dokłada do tego bardzo trudny serwis, obronę i blok. Gdyby nie jego szybkość, zwinność i umiejętności techniczne nasi atakujący nie mogliby świecić blaskiem. Szkoda, że nasz Maciek trafił w taki czas, że ma bardzo trudnego konkurenta w klubie, bo widać, że im więcej gra, tym bardziej kwitnie jego talent.

Wiadomo, że aby w grze zespołowej osiągnąć sukces potrzebna jest cała drużyna. Bo II Liceum Ogólnokształcące reprezentowali również: środkowi Paweł Kowal (dużo punktów zdobył atakiem), Bartosz Nowak (potęga wyskoku), libero Michał Gnyp (bardzo zaangażowany i ambitny zawodnik), zmiennik atakującego Michał Pacewski (leworęczny zawodnik), przyjmujący Bartosz Siedlaczek (dużo czasu w powietrzu), Wojciech Moroz (bardzo udane wejścia dla poprawy gry w obronie), Krystian Zgiet, Adam Wiśniewski (czarodziej zagrywki), Sławomir Żbikowski. W treningach drużynie pomagają również Jędrzej Gardysiak i Krzysztof Osmulski. Każdy z nich ma swoją pasję. Zamiast tracić czas lubią rozwijać siebie i to nie tylko fizycznie ale i osobowościowo.

Nie ma w świecie sportu bardziej zespołowej gry od piłki siatkowej, w której jedynie serwis zależy tylko od jednego zawodnika. Poza nim wszystkie elementy zależą od gry partnerów z drużyny i przeciwnika. Być może dlatego jest taka trudna ale i pociągająca…

Chłopaki – dziękuję Wam za Wasze zaangażowanie, za chęć stałego rozwoju. Dzięki Wam rozwijam się również ja i oby razem dało to postęp naszej szkole…

Adam(ś)® Matwiejczuk

 

Fotorelacje i filmy z wydarzeń siatkarskich znajdziesz w zakładce GALERIA ZDJĘĆ I FILMÓW. Zaglądnij tam.